27.10.2012

Dlaczego do cholery NIE MODA?



Sztuka to nie tylko malarstwo, rzeźba czy architektura. Żeby być artystą kompletnym( chociażby) w wymienionych dziedzinach, najpierw trzeba być artystą w życiu. Trzeba umieć przeżyć swój czas w taki sposób, żeby u jego kresu ktoś potwierdził, że było prawdziwym dziełem sztuki. Stereotypy o modzie w Polsce złamiemy dopiero wtedy, kiedy zaczniemy postrzegać modę jako sztukę. Przecież to romans doskonały.*
 *"Fine Romance" to hasło tegorocznego festiwalu Art & Fashion Festival w Poznaniu

Temat mody nadal traktujemy po macoszemu. W większych miastach jest oczywiście lepiej, ale mapa Polski to nie tylko metropolie. Wciąż postrzegamy modę jako zajęcie dla snobów, półgłówków i dziwaków. Pogarda dla świata mody rodzi często brak tolerancji dla ludzi wybierających ten kierunek w swoim życiu. Projektanci to krawcy tylko, że z wybujałą wyobraźnią. Redaktorzy mody to podkategoria dziennikarzy. Autorki blogów modowych są galeriankami, które na pewno nie czytają książek. Ludzie bawiący się modą to dziwaki, bo buntują się przeciwko szarości dnia codziennego i decydują się na czerwień.

Dorota Wróblewska, producentka pokazów i promotor mody, kultury i sztuki, zdradza na swoim fanpage` u: - Wbrew pozorom moi najbliżsi znajomi z modą nie mają nic wspólnego. Lekarze, ekonomiści, artyści, prawnicy. Czasami dziwią się i zadają mi pytanie- co ty widzisz w tej modzie? To próżność. Mają wiele racji, ale wszystko zależy od naszego podejścia. Moda jest dla mnie odskocznią, zabawą, stylem życia i pracą.

Pamiętacie ceremonię zamknięcia Igrzysk Olimpijskich w Londynie sprzed ponad dwóch miesięcy? Ważnym punktem wydarzenia był występ brytyjskich topmodelek w kreacjach( naturalnie) brytyjskich projektantów. Mogliśmy zobaczyć( zaczynając od rodzynka): Davida Gandy`ego, Kate Moss, Naomi Campbell, Stellę Tennant, Lily Cole, Karen Elson, Lily Donaldson, Georgię May Jagger i Jourdan Dunn. Prezentowane przez nich kreacje były autorstwa narodowych domów mody, czyli: Alexandra McQueena, Vivienne Westwood, Victorii Beckham, Paula Smitha, Erdem, Jonathana Saundersa, Burberry i Christophera Kane.
 - Brytyjczycy świetnie wiedzą, że moda to bardzo ważna gałąź gospodarki i kultury, z której należy być dumnym i czerpać z niej zyski. - pisze Marcin Różyc w NaTemat.pl.
Dlaczego my o tym nie wiemy?
Różyc, dziennikarz mody, odpowiada: - W Polsce nie ma ani instytucji ani filantropów zainteresowanych dobrą modą. Jest za to mnóstwo średniej klasy modowych imprez, które odbywają się niemal w każdym dużym i średnim mieście. Nie dają modzie nic oprócz słabego PR-u.
Miejmy nadzieję, że cokolwiek się zmieni w tym kierunku i już za kilka( ale to chyba pobożne życzenie...), może kilkanaście lat będziemy mogli pochwalić się polską modą jako dobrem narodowym i kulturalnym.

Żeby możliwa była realna szansa na zmianę klimatów w polskiej branży modowej, niezbędna jest edukacja na poziome podstawowym. Nie chodzi o nauczanie narodu historii mody czy zmuszanie kogokolwiek do śledzenia trendów. Przecież tak naprawdę nie to jest takie ważne. Mam na myśli naukę tolerancji i otwartości. Jeżeli nie porzucimy stereotypów, nie zdejmiemy klapek z oczu i nie będziemy mieć dla "innego" choć odrobiny tolerancji i szacunku, nie zmieni się nic.
Dla nas moda to kółko wzajemnej adoracji pustych lal i spedalonych facetów.  A przecież moda to jednocześnie wielki biznes, prawdziwa sztuka i nieodłączna część naszego życia. Hipokrytą jest każdy, kto upiera się, że moda go całkowicie nie interesuje, bo tak naprawdę musi później pójść do sklepu i wybrać tę, a nie inną koszulkę. Kiedy staje przed wyborem, kupuje to, co mu się bardziej podoba, co do niego pasuje, odzwierciedla jego osobowość etc. Robi to mniej lub bardziej świadomie, ale tak to funkcjonuje. Więc, chcąc, nie chcąc- moda go obchodzi. A jeżeli ktoś nadal uparcie przystaje przy swoim, niech udowodni mi, że ma rację i chodzi nago! Wtedy zwrócę mu honor.

[Tutaj proponuje wszystkim, którzy mają taką możliwość, przypomnieć sobie fragment filmu "Diabeł ubiera się u Prady", a konkretnie: 21`48`` - 24`26`` -> podaję zakres czasowy, który zgadza się z oglądaną przeze mnie wersją, więc proszę dopuścić niewielką granicę błędu ;)]

Nie bierzemy pod uwagę faktu, że to, jakie spodnie naciągniemy na tyłek, to istotny przekaz dla świata. Nasz wygląd zewnętrzny, na który składa się między innymi ubiór, to ważny element komunikacji niewerbalnej. - Moda(...) to bardzo ważny komunikat, który wysyłasz światu. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Na randce, w szkole, w pracy. Wszędzie. -  przekonuje Marcin Paprocki w październikowym Hot Moda & Shopping.
Pamiętam wykłady z Komunikacji interpersonalnej, kiedy prowadzący mówił o istotnej roli image` u w porozumiewaniu się z innymi ludźmi. A przecież na image składa się też sposób ubierania się, makijaż, fryzura…
We wspomnianym wyżej magazynie, Paprocki pisze dalej: - Zależności między modą a wszystkim dookoła opisał w 1975 r. John T. Molloy w książce "Dress for Success". Na dobre dostrzeżono potencjał stroju i jego wpływ na życie prywatne, zajmowane stanowisko i realizację zawodowych ambicji.

W sierpniowym Glamour ukazał się bardzo ciekawy artykuł pt. "Jak dostać pracę w modzie?". W kolejnym numerze redakcja opublikowała list czytelniczki. W swoim tekście "Nie dam się zatrzymać" Ewa C., która planuje zająć się modą,  pisze: - Wszyscy naokoło mówili mi, żebym przestała obstawać twardo przy swoich planach. Twierdzili, że to dla wybrańców, że za daleko, nie utrzymam się z tego. Autorka listu z determinacją i dumą opowiada: - Za parę lat ktoś mnie zapyta, czym się zajmuję, odpowiem prosto: "Modą". Do całości listu i artykułu odsyłam do magazynu Glamour.
Ewie C. i sobie życzę powodzenia w udowadnianiu, że sztuka jest sztuką. W dowolną „sztukę” proszę wstawić słowo „moda”. 

 P.S. Żeby nie było tak całkiem poważnie, na koniec fotka z mojej ostatniej wizyty u fryzjera. Wybaczcie za jakości: zdjęcia( słaby aparat w telefonie) i lica mego( no make up). Pozdrawiam!


 


Ewelina

22.10.2012

Uroda bez sekretów!



Przyszedł czas na kolejnego posta dotyczącego urody. Czas przyjrzeć się naszej cerze. Z pewnością o tej porze roku wymaga ona specjalnych starań. Jest nadmiernie przesuszona, miejscami łuszczy się naskórek, tu i tam pojawiły się wypryski. Raz w tygodniu dobrze jest pomasować twarz niezbyt twardą szczoteczką. Szczoteczkę obficie namydlamy, a następnie oklepujemy nią dokładnie twarz. Po kilku takich zabiegach skóra stanie się gładka, lepiej ukrwiona, pory oczyszczane. Dobrze jest regularnie opłukiwać twarz herbatą z kwiatu lipy, która oczyszcza skórę, działa wzmacniająco, czyni ją jędrniejszą i delikatniejszą, a także usuwa spierzchnięcia i łuszczący się naskórek. Można również stosować okłady z naparu rumianku, a także dla poprawienia kolorytu skóry  - przemywać twarz dwa razy w tygodniu sokiem z marchwi. Pamiętajcie by w tym okresie czasu, szczególnie dbać o nawilżanie i pielęgnację skóry! 




Najczęstszym problemem towarzyszącym nam, podczas jesieni/zimy są spierzchnięte i podrażnione usta -  to skutek niedoboru witamin, lub (częściej) działanie wiatru zmian temperatury, zwilżania warg na powietrzu. W takich przypadkach dobre rezultaty lecznicze daje maseczka z miodu. Codziennie masujmy wargi miodem zmieszanym z wodą.


Już dziś stwórzcie swój własny balsam do ust! To takie proste! Idealnie nawilża skórę ust, zmienia wygląd warg i czarująco wygładza. Do tego celu potrzebujemy : 1 łyżeczkę oleju lnianego, 0,5 łyżeczki wazeliny, 1 łyżeczka miodu. Cienką warstwę oleju lnianego, wazeliny i miodu kolejno nakładamy na usta po czym z taką 'miksturą' kładziemy się spać. Pozostawiamy to wszystko na noc a rano budzimy się z pięknie wygładzonymi ustami. Polecam, to na prawdę działa!

GOT TO HAVE IT!


Na koniec posta postanowiłam dodać swoje propozycje kurtek jesienno/zimowych. Szczerze mówiąc przeszukałam cały internet aby, znaleźć ten jeden wyróżniający się z tłumu płaszczyk i z ręką na sercu mogę przyznać, że upolowałam tylko 4 idealne jak dla mnie modele.

            

 Moim ulubieńcem jest płaszczyk numer 3!
Zaczynajcie powoli rozglądać się za swoimi ‘perełkami’ na zimę! Jeżeli szukacie czegoś extra a nie macie jeszcze nic na oku przygotujcie się, że może to zająć dłuższą chwilę by przewertować cały internet i dokonać zakupu. Good Luck!

Buziaki! x 

Paulina

16.10.2012

Zanim padnie SAKRAMENTALNE "TAK" : Ślubny DRESS CODE

Włos mi się jeży na głowie w momencie, kiedy dostaję zaproszenie od przyszłej pary młodej. Nie żebym nie lubiła ślubów i wesel, ale sama myśl, że będę musiała szukać odpowiedniej garderoby  na tę jedną noc, przyprawia mnie o ból głowy.


Kiedy wpisuję w przeglądarkę hasło: "jak ubrać się...", oczywiście wujek google podpowiada mi, że najczęstszym końcem tej frazy jest: "...na wesele". Wcale mnie nie zaskoczyłeś, drogi wujaszku. Ślub i wesele to wydarzenia na tyle specyficzne i rzadkie, że wiele z nas ma zwyczajnie kłopoty z adekwatnymi wyborami.
Będę gościem weselnym już w tę sobotę. Nie jestem druhną, matką, ani nawet siostrą panny młodej, a już dwa miesiące temu wpadłam w zakupowe szaleństwo. Przejrzałam pół Internetu. W zakładkach dziesiątki pozapisywanych stron w folderze "wesele". Oczywiście w owym folderze znajdują się kolejne foldery, takie jak "sukienka", "buty" czy "dodatki". Wszystko na nic, bo na koniec i tak wybrałam bezpieczną opcję "lepiej zmierzyć" i kupiłam sukienkę w sklepie stacjonarnym.
Jak kiedyś jednym, malutkim "tak" uczynię Go najszczęśliwszym facetem na świecie, to będzie mnie musiał umówić na kozetkę do psychoterapeuty. To będzie kosmos! 

Ślubny dress code to duża porcja żelaznych zasad i spora doza oportunizmu. Niestety? Jednym z nas może się to nie podobać, bo lista jest dość długa. Z drugiej strony, ślub i wesele to doniosłe wydarzenia w życiu pary młodej. Trzeba więc podejść do nich z powagą sytuacji i miejsc. Gośćmi weselnymi też nie bywamy co tydzień, więc trochę modowej uległości nikomu nie zaszkodzi.

KRÓLOWA JEST TYLKO JEDNA
Jako punkt wyjścia, musimy przyjąć, że panna młoda jest gwiazdą tego wieczoru. Jest to jeden z najważniejszych momentów w życiu każdej kobiety. Młoda jest niepodważalnie najważniejszym członkiem całej ceremonii i nikt nie może z nią konkurować. Kapryśne panny młode mogą też ingerować w strój swoich druhen, a również czasami gości. Może to budzić sprzeciw, ale miejmy na uwadze fakt, że jest to jej chwila całkowicie, od początku do końca przez nią wymarzona. Załóżmy, że jej pomysły na dress code extra to część idealnej całości i będzie dzięki temu szczęśliwa. Jeżeli ją szanujemy, będziemy w stanie na to przystać, a jeżeli nie pałamy do niej sympatią, i tak wypada nam zgodzić się na pomysły. 

CO GDZIE JAK
Wiele zależy od tego, jaki charakter będzie mieć przyjęcie weselne.
Jeżeli wybieramy się tylko na ślub, najlepszym rozwiązaniem jest prostota i klasyka. Nie trzeba zakładać sukienki. Dobrym rozwiązaniem będzie też spódnica lub spodnie.
Gdy będzie to kameralny obiad w restauracji w ciągu dnia, zrezygnujmy z wytwornej długiej sukni i ostrzejszego makijażu.
Na naszym polskim podwórku jeszcze są w powijakach, ale już się o nich słyszy. Wesela tematyczne. Państwo młodzi uprzedzają, w jakim stylu będzie przyjęcie weselne i proszą o dopasowanie stroju do tematu imprezy. Szok? Inni stawiają po prostu na wesele w klubie czy wybierają zabawę na dyskotece. Myślę, że zarówno w jednym, jak i drugim przypadku warto pamiętać, że to jednak wesele, a nie zwykła impreza czy cotygodniowa dyskoteka.
Co z miejscem zaślubin?
Jeżeli planowany jest ślub kościelny i dalej: a) jesteśmy wierzący i szanujemy zasady panujące w miejscu kultu, b) nie wierzymy, ale chcemy uszanować zasady miejsca ceremonii i generalnie przyjętych norm, powinniśmy wystrzegać się zbyt krótkich kreacji, odkrytych ramion, głębokich dekoltów, zbyt długich wycięć na plecach, przezroczystości. Znak stop dla wyzywających kreacji. Do kościoła dobrym rozwiązaniem może być płaszcz, żakiet czy bolerko, żeby ukryć bardziej odważną kreację, ale pamiętajmy też, że wesele to nie dyskoteka.

GRA W KOLORY
Żadne odkrycie- biel zarezerwowana wyłącznie dla panny młodej. Jeżeli nie chcemy popełnić faux pas, musimy zapomnieć o barwie białej.
Dzisiaj przyszłe panny młode chętniej bawią się konwencją. Flirt tradycji z nowoczesnością wciąż zmienia oblicze mody ślubnej. Kandydatki na żony mają właściwie nieograniczony wybór fasonów, materiałów, długości czy kolorów.
Skupiam się na kolorach i jednocześnie pozostawiam ekstra odważne barwy dla ekstrawaganckich. Coraz częściej alternatywą dla bieli stają się: ecru, beże, barwy waliniowe, jasne cieliste czy rozmyte pastele. Najbezpieczniejszym wyjściem jest unikanie również tych odcieni. Wtedy goście nie będą musieli specjalnie się wysilać, żeby znaleźć wśród tłumu tańczących par, tą jedyną, najważniejszą i najpiękniejszą.
Wiele źródeł podaje, że czerń jest kontrowersyjną barwą ze względu na symbolikę. Kojarzy się ceremonią, ale nie zaślubin, a pogrzebu. Według mnie, mała czarna nie będzie grzechem, kiedy ożywimy ją barwnymi dodatkami. - Są dwie teorie dotyczące czerni w podręcznikach savoir vivre`u. - wyjaśnia stylistka Ewelina Rydzyńska. - Jedne mówią o tym, że czerni nie należy stosować na przyjęcia weselne i na śluby, bo jest to kolor przypisany żałobie. Drugie natomiast mówią, że czerń wolno stosować i jest akceptowalna pod warunkiem, że będzie stonowana, np. z kolorowymi dodatkami.

POKAŻ KOTKU CO MASZ W ŚRODKU
Przede wszystkim musimy dobrać odpowiedni biustonosz do sukienki. Koktajlowe kreacje to często fantazyjne fasony. Kroje bez ramiączek, wycięcia na plecach, nietypowe dekolty, odsłonięte ramiona. Nie powinnyśmy pozwolić, żeby spod sukienki był widoczny biustonosz. To duża gafa. W praktyce kupienie odpowiedniego podstawowego stanika, to nie taka prosta sprawa, a co dopiero mówić o takim "do zadań specjalnych". W mniejszych miastach niestety rzadko spotyka się profesjonalne sklepy z bielizną. Wtedy dobrym rozwiązaniem może być sklep internetowy. A tutaj, to już do wyboru, do koloru.
Jeżeli chodzi o dopasowane kroje sukienek, to polecam nałożenie pod spód bezszwową modelującą sukienkę- tubę. Naprawdę czyni cuda! Nawet szczupłe dziewczyny mogą taką bieliznę założyć, żeby wysmuklić sylwetkę. Można wybrać krótszą wersję, żeby czuć się w stu procentach swobodnie podczas tańczenia. Ważne, żeby przykryła pupę, ponieważ zasadniczym problemem przy dopasowanych sukienka jest wrzynająca się dolna część bielizny. A chyba nie muszę mówić, jak to wygląda. Wbrew niektórym krytycznym opiniom, wcale nie krępuje ruchów i można w niej oddychać ;).
Przy niezręcznym temacie "wrzynania się" warto też wspomnieć o rajstopach. Lepszym rozwiązaniem są pończochy, ponieważ nie ma efektu tzw. "podciętego" brzucha. Można też wybrać fluid do nóg, czyli rajstopy w sprayu. Ten produkt warto wcześniej przetestować. Oprócz całego wachlarza zalet, posiada niestety też kilka wad. Dość łatwo się zmywa, może zabarwiać odzież i trzeba być dokładnym podczas nakładania, żeby nie zrobić smug.
Niestety żywotność pończoch czy rajstop to nie jest ich mocna strona. W niezbędniku każdej zapobiegliwej kobiety, powinna się znaleźć dodatkowa para tej bielizny na wypadek zaciągnięcia czy podarcia. Na tzw. oczka, warto też mieć pod ręką bezbarwny lakier do paznokci.

WYROZUMIAŁOŚCI DLA STÓP
Wybór butów na taką okazję to zazwyczaj nasz największy problem. Która z nas może się pochwalić szpilkami, w których bez otarć i bólu przetańczy całą noc? Cudów nie ma albo zdarzają się baaaardzo rzadko ;) Ja oczywiście należę do większości i przed każdą tego typu imprezą zachodzę w głowę, jak tę kwestię rozstrzygnąć. Poza tym, mam wrażenie, że moje stopy są wyjątkowo delikatne( w moim odczuciu- wręcz felerne :P) i nie przepadają za większością wysokich butów. Wręcz graniczy z cudem, żeby każda nowa para butów( nawet niekoniecznie wysokich) nie przysporzyła mi odcisków i otarć... -.-" Kolejny mój problem, to felerna głowa. Co ma głowa do butów? Niestety dużo. Kiedy kupuję buty, najpierw widzę opakowanie( czyt.: wygląd), potem dopiero myślę o praktyczności. Zazwyczaj więc biorę prześliczne, ale za wysokie szpilki, w których można jedynie siedzieć przy weselnym stole, bo o tańczeniu nie ma mowy. I finał jest taki, że większość przyjęcia jestem w starych, przechodzonych, wygodnych butach. Para nowych trafia na uginająca sie już półkę i powiększa kolekcję, na którą raczej można patrzeć niż w niej chodzić :P Ale z tego względu, że jestem chora na buty, wystarczy mi na nie popatrzeć, bo przecież są to takie piękne eksponaty... xD Poza tym, jestem zdania, że jeszcze kiedyś na każdą parę przyjdzie czas, bo przecież moja stopa tak szybko swojego kształtu nie zmieni ;) 
Ale wróćmy do sobotniego wesela. Znalazłam rozwiązanie i liczę na powodzenie! Zabieram ze sobą trzy pary butów. Jedna z nich, to wysokie szpilki, które mają około dwunastu centymetrów, bez platformy. Posłużą mi do kościoła i na początek wesela. Dopóki nie poczuję, że zaczynają mnie uwierać, ocierać, po prostu przeszkadzać. Zauważyłam, że oprócz otarć, najbardziej przeszkadza mi ból śródstopia. Kiedy noga długo jest w pozycji prawie pionowej, która jest przecież nienaturalna, a nawet niezdrowa dla naszych stóp, nic dziwnego, że zaczynamy odczuwać ból. Kolejne będą szpilki, które mają już tylko około ośmiu centymetrów. Mam nadzieję, że się sprawdzą podczas całonocnej zabawy. Żeby być spokojną, wezmą jeszcze balerinki, które sprawdzą się pod koniec imprezy albo na wypadek, gdyby jednak nogi zmęczyły się na obcasach wcześniej.
Oprócz samych butów, warto pomyśleć o przydatnych dodatkach. Dobrą inwestycją będą żelowe wkładki do butów, które zniwelują ewentualny ból czy zmęczenie stóp. Oprócz tego, zachęcam do kupienia plastrów na odciski i pęcherze

(NIE)DUŻO NA GŁOWIE
Dostaję gęsiej skórki, jak pomyślę o plejadzie sztywnych hełmów na głowach wszystkich ciotek weselnych. W tamtym roku byłam na przyjęciu, gdzie połowa gości( oczywiście płci żeńskiej) wybrała się do tej samej fryzjerki. Nie dość, że wszystkie panie wyglądały tak samo, to jeszcze miały na głowie sztywne gniazda. Strach się bać! Zdecydowanie zachęcam do ukłonu w stronę delikatnych i naturalnych fryzur. Zapomnijcie o tonie lakieru i brokatu. Ciekawym dodatkiem mogą być akcesoria do włosów. Tutaj też pamiętajmy o umiarze i redukcji biżuterii przy bardzo dekoracyjnych opaskach czy wstążkach. 

JAK ZACHOWAĆ TWARZ
Chyba nikomu nie trzeba przypominać, że nawet bardzo trwałe makijaże mogą nie wytrzymać całonocnej zabawy. Jemy, tańczymy, pocimy się, czasami płaczemy( oczywiście ze wzruszenia ;)). Warto zainwestować w dobre produkty, żeby ich żywotność służyła nam dłużej, a makijaż był perfekcyjny. Tutaj odsyłam do poprzedniego wpisu Pauliny, gdzie znajdziecie praktyczne rady dotyczące make upu.
Ważne: pamiętajmy o podkreśleniu wyłącznie jednego elementu twarzy: ust lub oczu. Jeżeli decydujemy się na mocny makijaż oka, np. smoky eye, to postawmy na delikatne usta, np. w odcieniu nude. Natomiast jeżeli focusujemy usta, np. krwistoczerwoną szminką, oczy pozostawmy w barwach subtelnych, naturalnych.

POD RĘKĄ
I to jest kolejna skomplikowana sprawa. Niezbędnik kobiecej torebki to tylko tysiąc pięćset sto dziewięćset rzeczy. Zawsze myślimy, że może nam się coś przydać. Damskie torby pękają w szwach, nie możemy nigdy niczego szybko znaleźć. Co dzieje się w momencie, kiedy trzeba wybrać dosłownie kilka naprawdę niezbędnych akcesoriów do kopertówki? Porażka... W garderobie sali weselnej zawsze wisi dodatkowa większa torba, jeszcze kilka innych worków. Przecież to niedorzeczne. Co można włożyć do torebeczki mniejszej niż kosmetyczka? Komórka i chusteczki? Chusteczki i błyszczyk? Komórka i portfel? Każda z nas, wedle swoich potrzeb, będzie wiedziała, co jest dla niej ważniejsze, ale ograniczenie się do dwóch/ trzech rzeczy? To gruba przesada!
Kolejnym problemem( jeżeli chodzi o wesela + kopertówki) jest kwestia ich noszenia. Siadamy do bogato zastawionych stołów. Każda pani chce postawić torebkę i już życie się komplikuje. Potem chcemy iść zatańczyć. Nie zabierzemy przecież torebki ze sobą. W takim razie, zostawiamy? I tak dalej... Jakaś rada?

PRZYJACIELE KAŻDEJ KOBIETY
Biżuteria to bardzo ważne dopełnienie całej stylizacji. Pamiętajmy jednak o unikaniu efektu "choinki bożonarodzeniowej". Z resztą, myślę, że ta zasada jest żywa zawsze, bo mniej znaczy więcej. Poza tym, długie ciężkie kolczyki czy mięsiste, okazałe wisiory mogę nam zwyczajnie przeszkadzać np. podczas tańca.

Koniec końców...
Wszystkie zasady można oczywiście uelastyczniać zależnie od tego, jaki charakter będzie mieć ceremonia zaślubin i przyjęcie weselne. Nie dajmy się zwariować, pamiętajmy przede wszystkim o wygodzie i dobrej zabawie.
Lista jest długa i z pewnością, to nie wszystko, co można byłoby napisać. Paradoksalnie, mimo tych wszystkich sztywnych reguł, można w tym wszystkim odnaleźć siebie i nie rezygnować z własnego stylu. Może problem będą mieć jedynie zwolennicy totalnie sportowego looku, ale czasami warto pocierpieć. Dobra zabawa na weselu i przede wszystkim uczestniczenie w ważnym wydarzeniu znajomych/ rodziny może zrekompensować trochę "nie naszą" kieckę ;)

Jeżeli macie swoje pytania, spostrzeżenia, rady czy inne zasady, piszcie! Chętnie dowiem się czegoś nowego i może zastosuję już w najbliższą sobotę!

P.S. Przepraszam Panów za dość jednostronny post, ale wierzę, że Wy nie macie aż takiego problemu z doborem stroju i dodatków, co kobiety! ;) Tutaj mogę tylko poradzić, żeby na siłę nie dopasowywać się do stroju partnerki. Kiedyś bardzo popularne było kolorystyczne dopasowanie się. Dzisiaj jest to niewymagane, a nawet wielu stylistów podkreśla, że wyszło z mody.

P.S.2 Wykorzystane fotografie są autorstwa Martyny Skrok. Odsyłam na Jej fanpage, gdzie możecie obejrzeć więcej fantastycznych zdjęć! :)


Ewelina

07.10.2012

5 MINUT PRZED DWUNASTĄ


W ostatniej niemal chwili, kilka godzin przed wyjściem na zabawę, wesele lub spotkanie z przyjaciółmi musimy zadbać o naszą twarz – co tu dużo mówić -  decydującą w dużym stopniu o naszym wyglądzie.
Zabieg upiększający trzeba rozpocząć od odświeżającej a jednocześnie nawilżającej naszą cerę „parówki” (przedtem dokładnie osłaniając uczesane już włosy). Nakładamy na twarz odpowiednią maseczkę – gotową lub zrobioną z produktów posiadanych przez nas w domu. Z gotowych dobre są maseczki „Perfecta” lub „Lirene”. Natomiast ze zrobionych własnoręcznie – dla cery suchej znakomita będzie maseczka z jednego żółtka, kilku kropli cytryny i jadalnej stołowej oliwy. Może być także maseczka z homogenizowanego twarożku. W tym celu jedną łyżkę twarożku mieszamy z łyżeczką słodkiej   śmietanki, łyżeczką miodu lub startej marchwi. Dla każdej cery dobra jest maseczka z utartych dwóch marchwi, których „papkę” mieszamy z łyżką mąki ziemniaczanej i jednym żółtkiem. Po dokładnym nałożeniu maseczki na twarz i szyję oraz wklepaniu odżywczego kremu pod oczami –czas na pełny relaks z kubkiem gorącej herbaty lub dobrą książką. Bowiem maseczka zawodzi zupełnie jeśli chodzimy z nią po mieszkaniu. Na oczy kładziemy płatki kosmetyczne umaczane w esencji herbaty rumiankowej. By zapewnić lepsze krążenie, najlepiej jest odpoczywać z nogami ułożonymi wyżej.
Po 20 minutach maseczkę zmywamy letnią wodą a pod oczy wklepujemy krem. Dopiero po tych wszystkich przygotowawczych zabiegach możemy zacząć wykonywać makijaż.
Zaczynamy od nałożenia bazy pod podkład a następnie delikatnymi ruchami rozprowadzamy podkład (policzki, czoło, nos broda, delikatnie rozsmarowując ku szyi) szybko wklepując go opuszkami palców. Dobre efekty daje użycie dwóch odcieni pudrów. Przyciemniamy wszystkie partie które są zbyt duże a rozjaśniamy te, które chcemy uwypuklić i uwidocznić. Ewentualnie do tego możemy użyć rozświetlacza. Następnie kładziemy róż – w kremie lub kamieniu. Największe umiejętności wymaga makijaż oczu , który zaczynamy od podkreślania linii brwi. Najlepiej jest wykonać to kredką w zbliżonym kolorze do ich naturalnej barwy. Następnie nakładamy cienie, które można dobrać do koloru oczu lub ubioru. Najintensywniejszy kolor nakładamy u nasady rzęs, po czym stopniowo coraz cieńszą i jaśniejszą warstwę rozprowadzamy w kierunku brwi. Najlepsze efekty daje nakładanie kilku kolorów przechodzących jeden w drugi. Na przykład na samą powiekę przy rzęsach jasny kolor brązowy przechodzący przechodzący przy łuku brwiowym w kolor złocisty. Na górze i na dole powieki możemy podkreślić czarnymi kreseczkami, czarną kredką. Po czym tuszujemy rzęsy na przemian od kącika wewnętrznego do zewnętrznego by się nie sklejały. Na zakończenie dobrze jest przeczesać je czystą czystą szczoteczką.
Przed przystąpieniem do malowania ust – pudrujemy twarz pudrem wykańczającym. Usta jeśli nie są zbyt wydane, podkreślamy kredką konturówką lub pędzelkiem a środek ust wypełniamy pomadką o ton jaśniejszą. Na kredkę warto nałożyć nadający świeżości połysk błyszczyk do ust.
Na wieczór makijaż może być intensywniejszy niż w dzień. Dobre efekty daje zastosowanie pudru perłowego i perłowej kredki w bardziej intensywnym kolorze.