15.09.2012

W tym szaleństwie jest metoda: NYFW Spring 2013

Pogoda nie pozostawia złudzeń. Meteorologiczna jesień wkroczyła na nasze polskie podwórko. Odkurzamy płaszcze, na dno szafy trafiają szorty i sandały, a już na pewno stroje kąpielowe. Popijając gorącą herbatę lub czekoladę, otulamy się swetrami.  Nic bardziej mylnego. Właśnie w anturażu takiej aury( oczywiście polskiej) projektanci w Nowym Jorku kuszą nas swoimi propozycjami na wiosnę 2013. Przez ostatnie dni siedziałam niezdrowo podekscytowana i wgapiona w ekran komputera. Prawie straciłam wzrok, dostałam garba, a już na pewno oszalałam. Gdybym dostała choć jedną kreację, nie czekałabym na wiosnę ani chwili! New York Fashion Week właśnie się skończył i pomyślałam, że przedstawię Wam mini relacje, a raczej recenzje z kilku pokazów, przy których serce biło mi szybciej, szczęka nisko opadła, a dusza przeżyła ekstazę!


Jeszcze przed tym wspomnę o polskim akcencie podczas nowojorskiego tygodnia mody. Na wybiegach nieustannie widziałam Magdalenę Frąckowiak, Kasię Struss i Monikę Jagaciak. Dziewczyny były naprawdę zapracowane podczas tych siedmiu dni. Miło popatrzeć, jak Polki podbijają światowe wybiegi i stają się prawdziwymi gwiazdami w świecie mody.

Alexander Wang
Sylwetka prezentowana przez projektanta, to człowiek z przyszłości, istny android. Kreacje niczym pocięte chirurgicznym skalpelem, modernistyczne obuwie i innowacyjne torby- wszystko pod wspólnym mianownikiem: powrót do przyszłości. Kreacje są surowe i niepretensjonalne, a zarazem intrygujące- odkrywają ciała modelek w nieoczywistych miejscach. Dodaje to pikanterii i tajemnicy dla całości stylizacji. Minimalizm kolorystyczny zamyka się prawie w dwóch barwach: total black, total white lub połączenia dwóch barw oraz w śladowym stopniu: galaktyczne srebro i nude. Charakterystyczne dla kolekcji są przedziałki na włosach modelek.

BCBG Max Azria
- Mamy uprzęże dni, mamy uprzęże nocy -  Lubov Azria spuentowała na backstagu swój pokaz. Mocnym akcentem kolekcji były pasy, uprzęże oraz skóra, które dodawały akcentu lekko perwersyjnego i buntowniczego. Jednocześnie koronki, które odrobinę rozgrzeszyły surowy look. Długości kreacji były zachowawcze, ale przy tym sylwetki nie straciły zmysłowości, a wręcz przeciwnie- były kuszące, ociekające seksapilem. Sama projektantka wyznała: - Nie sądzę, że trzeba pokazać dużo skóry, aby być sexy. Jej pokaz udowodnił, że ma rację. Kolekcję cechowała też oszczędność kolorystyczna, ale z mocnym akcentem w postaci koralu.

Bibhu Mohapatra
Klientka projektanta to z pewnością prawdziwa gwiazda, wytworna dama, świadoma swoich atutów kobieta. Inspiracją dla autora kolekcji był motyl, jego architektoniczny wygląd i profetyczność. Skoro owady te zachwycają wielobarwnością, więc nie przypadkiem prezentacja Mohapatry obfituje w rozmaitą kolorystykę. Dominuje bogate wzornictwo, przy jednoczesnym zachowaniu umiaru i doskonałości formy. Gdybym nie wiedziała o inspiracji motylem, postawiłabym na sylwetkę przewrotnej królowej śniegu.

Calla
Designer zrezygnował z innowacyjnych krojów, ale zauważalny jest mocny focus na grę kolorami: od rozmytych i przygaszonych, po neonowe i wyraziste. Całość to spójny malowniczy pejzaż. Ekstaza kolorystyczna, przy jednoczesnym odrzuceniu typowej bieli i czerni, która przewija się prawie we wszystkich kolekcjach. Charakterystyczne są finezyjne printy oraz inspiracje przyrodą. Kolekcja odzwierciedla tajemniczy ogród, uwzględniając zróżnicowanie aury. Kobieta wybierająca propozycje z tej kolekcji z pewnością nie przejdzie ulicą niezauważona.

Catherine Malandrino
Kolekcja jest bardzo dynamiczna. Zabawa formą i treścią, duża różnorodność w krojach, fasonach i barwach. Klasyka flirtuje z nowoczesnością, minimalistyczny styl sportowy pomieszany z elegancją i wytwornością. Prezentowana jest lubiąca metamorfozy kobieca sylwetka. Jest ona zmienna, odważna i otwarta na świat, a przy tym jednocześnie nie traci autentyczności. Malandrino przed pokazem zapowiadała: - Chciałam uchwycić majestatyczną, królewską cechę Paryża dla kobiety, która mieszka w szybkim tempie w Nowym Jorku

Jason Wu
Na pierwszy rzut oka kolekcję można byłoby zatytułować: "Grzeszna kontra grzeczna". Ulubieniec pierwszej damy USA, Michelle Obamy, stosuje niekonwencjonalne połączenia. Subtelność kontra prowokacyjność. Koronka kontra skóra. Woalki kontra ćwieki. Biel kontra czerń. Kobieta decydująca się na propozycje z tej kolekcji z pewnością nie jest grzeczną dziewczynką. Nie łatwo dotrzymać jej kroku, a już na pewno nikt nie zdoła jej zniewolić. Subtelne detale świadczą o tym, że klientka Jasona Wu w środku skrywa jednak wrażliwość, ale niewielu udaje się ją odkryć i do niej dotrzeć. Kiedy ogląda się tę kolekcję, ma się wrażenie, że nałożenie chociaż jednej kreacji projektanta, daje szansę na bunt i wyzwolenie się spod kieł bezbarwności, skromności i przyzwoitości.

Jen Kao
Prostota i zarazem liryczność formy to ogólny wydźwięk kolekcji. Nie zaskakują silne inspiracje fascynującym i tajemniczym orientem. Zarysowane są sportowe akcenty, jednak kolekcja nie traci na wdzięku. Kolorystyka z jednej strony wyrazista, a z drugiej rozmyta. Oprócz klasycznych bieli i czerni, można było zauważyć: kanarkowy, łososiowy, pomarańczowy od wersji prostej, matowej, po nasyconą, wręcz neonową, blady błękitny oraz szmaragdowy.

Jeremy Laing
Cechą charakterystyczną kolekcji jest minimalizm w kolorystyce. Jessica Minkoff w swojej recenzji na style.com zaznacza, że projektant zdecydował się na stricte sportowe trendy w swojej kolekcji. Nie podważam kompetencji dziennikarki i wizji autora, ale moje odczucia wybiegają trochę dalej poza sportowy look. Według mnie, na pokaz wkrada się delikatny futuryzm formy, ale jednocześnie łączy się on z klimatem rycerskiego dworu. Gdybym miała zatytułować sylwetkę wyłaniającą się z kolekcji, zdecydowałabym się na: "warrior princess out of control". Jest to nowoczesna kobieta- rycerz, pewna siebie, dominująca. Wybierając tę kolekcję, ubiera się jakby w zbroję dwóch rodzajów.  Pierwszy, to tarcza widzialna, namacalna, to, co faktycznie nakładamy na ciało. Drugi, to tarcza wewnętrzna, obronna aura, siła, którą potrzebujemy, żeby walczyć z przeciwnościami losu i wygrywać. Sylwetka Lainga jest przekonana o swoim sukcesie, wie, że wywalczy sobie zwycięstwo w każdej podjętej batalii, a świat legnie u jej stóp.

Monique Lhuillier
Projektantka inspirowała się wodą jako motywem przewodnim w swojej kolekcji. Różnorodność kolorów i wzorów świadczy o tym, jak bardzo wodny świat jest dynamiczny, więc intrygujący i doskonały. Modelki występowały jako nimfy wodne, reprezentantki matki natury lub jakieś morskie stworzenia, czasami może syreny. Prezentacje Lhuillier ociekały w skojarzenia. Woda jako symbol życia i wigoru, ocean jako nieposkromiona i zmienna, a zarazem piękna siła. Wszystkie te połączenia widać było w kreacjach projektantki. Większość kolekcji obfitowała w szykowne suknie. Cała prezentacja energetyzowała, symbolizowała wrodzoną witalność, potęgę i wolność.

Proenza Schouler
Kolekcja bardzo różnorodna. Od minimalistycznych rozwiązań po wariacje i kombinacje w dziedzinach malarstwa, grafiki czy nawet fotografii. Zabawa kiczem, łączenie sprzecznych klimatów i motywów. Mianownikiem dla całej kolekcji są kolory nasycone, energetyczne oraz modernistyczne rozwiązania. Barwy przewodnie to: krwiste czerwienie, palone pomarańcze, niezastąpione biele i czernie, przygaszone limonki, kolor niebieski od rozwodnionych błękitów, przez akwamaryny i kobalty, po odcienie atramentowe.

Rodarte
Nowoczesność i architektoniczna forma to pierwsze wrażenia po obejrzeniu pokazu. Kate i Laura Mulleavy jako swoje inspiracje wymieniły średniowieczne i fantastyczne gry fabularne. Faktycznie, wpływy tymi klimatami są mocno podkreślone, a wyłaniająca się sylwetka kolekcji to wojownicza księżniczka naszych czasów. Projekty przypominają nowoczesne zbroje w wersji deluxe. Mimo gamy stylów i barw, motyw przewodni zostaje zachowany.

Vera Wang
Charakterystyczne dla pokazu były bogato zdobione kreacje, ale z zachowaniem utylitarnego umiaru. Motywem głównym były graficzne ornamenty. W kontraście do mocnych akcentów na odzieży- subtelne cieliste sandały, z wiązaniami niczym w obuwiu dla prima baleriny. Barwy pokazu to: przygaszony złoty, oliwkowy, rozmyty kanarkowy, cyprysowy zielony, ametystowy, ciemny granat, biały w wersji alabastrowej i kości słoniowej.

Jestem bardzo ciekawa Waszych typów. A może jakieś przemyślenia dotyczące NYFW spoza wybiegów? Piszcie! ;)
A teraz czas na London Fashion Week. Podekscytowani? Życzę inspirujących chwil i artystycznej ekstazy!

P.S. Źródłem wypowiedzi projektantów i zdjęć jest strona style.com

Ewelina

24 komentarze:

  1. oooo dzięki za tak miłe słowa :) bardzo się cieszę, że się podoba. Mega posto NYFW ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Alexander Wang <3

    ps. odnośnie koleżanki "po fachu" już nie studiuję co prawda, ale skończyłam dziennikarstwo oraz projektowanie ubioru :) Gorąco Wam kibicuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny blog:> Na pewno bd wpadać!:) zapraszam na http://jestemvanessa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Calla najlepsza. Genialne kreakcje

    OdpowiedzUsuń
  5. Jason Wu- ta kolekcja bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne stylizacje, większość z nich bym kradła na potęgę :D new.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ah, Wang <3
    świetne projekty!!

    jesuismonika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Calla najbardziej mnie urzekła !! ;)
    Właśnie Fashion Week w Londynie, a Ania siedziała w domu ! bo nie wiedziała... mam nauczkę ! a tak żałuje.
    Buziaki!
    Pozdrawiam i zapraszam
    http://cherrylassie.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się opcja nr.2 BCBG Max Azria
    pozdrowienia z Rudy Śląskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. alexander wang is my fave!
    this is incred, love the photos
    Great post, thanks for sharing!

    if you like we can follow each other on bloglovin :)
    let me know!
    STYLE DECORUM

    OdpowiedzUsuń
  11. O, gdy będzie więcej czasu. Muszę koniecznie tu zajrzeć !:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba najbardziej trafia do mnie kolekcja od Calla. Nie wiem, dlaczego, ale kreacje z wybiegów wydają mi się zawsze takie przerysowane, cieżkie do interpretacji, już nie mówiąc o ich noszeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myślę, że( tak jak napisałam w tytule posta) w tym szaleństwie jest metoda ;)

      Usuń
  13. Szczerze mowiac wszystkie mi sie podobaja i ciezko wybrac mi jedna. Ahhh....miec chociaz jedna z tych rzeczy w domu byloby bosko:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Alexander Wang jak zawsze zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyszły sezon w pigułce, bardzo nam się podoba!
    Obserwujemy!

    dziewczyny z VOGUELE

    OdpowiedzUsuń
  16. jeżeli chodzi o mój typ, to zdecydowanie Jason Wu, tak jak opisałam to na swoim blogu :) Jego kolekcja jest niesamowicie kobieca i delikatna w kolorze bieli, czerni, szarości z dużą ilością koronki i skóry, czyli coś co lubię najbardziej

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystkie mają w sobie TO COŚ. :)


    XOXO, elverka.

    OdpowiedzUsuń